Ostatnio podjąłem myśl: trzeba zmienić pracę (mam nadzieję, że mój obecny szef tego nie czyta, zresztą nie podejrzewam go o to aby umiał obsłużyć inny program poza Gadu-Gadu). Jako więc informatyk któremu wydaje się, że pozjadał wszystkie rozumy przystąpiłem do poszukiwań.
Pracując jednocześnie w różnych dziwnych miejscach wiedziałem czym te kanalie przyciągają nieświadomych wydymania. Z takim założonym na oczy filtrem, z zapasem środków do przeżycia - nastawionym dużym dzbankiem kawy i kartonem papierosów - przystąpiłem do poszukiwań.
Zanim rozpocząłem przeglądanie jakichkolwiek ofert wiedziałem - mniej - więcej - jakie są moje kryteria nowego miejsca zatrudnienia. Wiadomo, lepsze warunki, czy wyższa pensja, mniej godzin które trzeba przesiedzieć aby swoje wysiedzieć. Jednak po obecnym swoim miejscu pracy bardziej zależało mi na samodzielnym stanowisku administratora, najchętniej zamkniętym w czeluściach serwerowni, niż na posadzie "specjalitsty IT od czyszczenia klawiatur". Choć z drugiej strony zawsze pociągała mnie droga i przestrzeń, więc podjąłem myśl o roli przedstawiciela handlowego. Wszak z idiotami na stołkach stykałem się cały czas, więc może powkurzać innych? Z takimi założeniami przystąpiłem do działania.


