Pierwszy Niedźwiedź Rzeczypospolitej - Blog

  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Klika słów do Ojca Dyrektora

Nie będą to słynne słowa które zostały wypowiedziane na antenie toruńskiej rozgłośni, ale moja subiektywna opinia na temat tego, co się w Toruniu dzieje.

Otóż. Historię księdza Rydzyka znamy wszyscy. Była niejedokrotnie przekazywana za pośrednictwem "diabelskich i masońskich" mediów.

Jako Katolik (z woli Rodziców i własnego przekonania), czerpiąc swoje poglądy z nauczania Kościoła i dokumentów zostawionych nam przez Ojców tej Instytucji, uważam, iż Kościół zawsze powinien do tego, aby jego członkowie dostąpili Zbawienia, danego przez Jezusa, i pomagać im w tym, przez odpowiednie nauczanie. Jednak ta reguła została w Polsce trochę wypaczona. Ponieważ zajwili się ludzie, którzy pod przykryciem kultu Maryi, próbują uprawiać swoją grę. Kiedyś nazywano ich Krzyżakami, dziś nazywa ich się "dziennikarzami RM i Telewizji TRWAM".

Wiem jednak ile w tym wszystkim obłudy. Wiem, bo przez ponad 8 lat pracowałem w tej instytucji, przez co musiałem sie kilkukrotnie tłumaczyć z prawdy która mówiłem. Wiem, bo obserwując wszystko ukryty wysoko mogłem się uważnie przyglądać postawom i reakcjom ludzi. Wiem, bo widziałem rozbieżność między tym co mówili, z ambon, a tym co robili prywatnie. Wiem również, iż w tej instytucji są osoby z prawdziwego powołania. I do nich mam największy szacunek. Wiem, i jestem świadomy słów które mówię.


Ostatnio dosyć głośno było o podziale polskiego społeczeństwa, za sprawą akcji "schowaj babci dowód". Otóż - w tamtym okresie pisałem artykuł o podziale polskiego społeczeństwa oraz o niecnych sztuczkach jakie stosują politycy, aby podnieść sobie słupek "wyników", jak i polaryzacji postaw wśród ludzi starszych. Jedno z przysłów mówi: uderz w stół a nożyce się odezwą.

Nadal podtrzymuję iż mam do o. Tadeusza ogromny szacunek - taki sam jak mam do innych ludzi. Człowiek ma prawo błądzić i nie można go w żaden sposób przekreślać.

To, iż w Polsce powstała "moherowa koalicja" zawdzięczamy Donaldowi Tuskowi, który jako pierwszy użył tego terminu. Ale winę za obecny stan ponosi nie tylko ta osoba. Pozwolę sobie głębiej przyjrzeć się temu zjawisku.

Kościół Katolicki po wyjściu z ery komunizmu, w której to był "ostoją polskości" czy też jedyną instytucją niezależną od KC, który miał za sobą autorytet Papieża i kardynała Wyszyńskiego w pewnym momencie stwierdził, iż potrzeba w jakiś sposób wspierać rozwijającą się polską demokrację. Naturalnym środowiskiem które "wymagało wsparcia" była Solidarność - twór który "obalił" komunizm. Tak więc, księża grzmiąc z ambon nawoływali do głosowania na ludzi solidarnych. Solidarność wygrała, ale szybko zaczęły się podziały. Każde z nowo powstałych post-solidarnościowych ugrupowań chciało mieć poparcie Kościoła. Więc - również w tym tej instytucji tworzyły się frakcje. 

W momencie gdy umożliwiono księżom budowę nowych świątyń, chętnie dzielące się swoim groszem i czasem "w imie wyższych idei" polskie społeczeństwo ochoczo zabrało się do budowania lepszego jutra. I tu szczere wyrazy uznania i szacunku dla tych, którzy potrafili z wdowich groszy wybudować kościoły. Jednak dosyć szybko pewna grupa społeczna zaczęła się szybko bogacić. I tutaj też nie mam żadnego "ale" do księży - swoje oszczędności konsumowali w inny sposób niż dbanie wyżywnienie, ubranie, mieszkanie, dzieci. Były to wieże stereo, kolorowe telewizory i inne - na owe czasy - oznaki luksusu. Po naszym kraju jeździły wówczas maluchy i polonezy, natomiast pod plebaniami stały samochody ściągane z zachodu. Mówiliśmy - proboszcz ma znajomości w niemczech i tamtejsza parafia zasponsorowała mu tego [marka], bo dla nich jest to mały relatywnie wydatek, a ksiądz przecież czymś jeździć musi.

Po jakimś czasie w każdej diecezji powstawało radio katolickie jako ośrodek "nowej ewangelizaji". Ale grupą docelową była młodzież czy też osoby "przed trzydziestką". Sam kiedyś przez krótki okres czasu współpracowałem z Katolickim Radiem Lublin. Dużo muzyki, mało gadania. Choć jaki już gadanie - to konkretne na różne tematy - dotyczące młodych. I nagle trach. Okazuje się, że w Toruniu nadaje radiostacja, która skierowana jest do ludzi starszych. Która rano umożliwia modlitwę godzinkami, daje posłuchać Mszy świętej. Dla wielu starszych ludzi (ale nie tylko) była to możliwość "przybliżenia" się do kościoła. Powoli Radio dostawało coraz to nowe fale, a będąc ośrodkiem "kultu religijnego" - coraz to nowe przywileje.

Fenomenem były koła przyjaciół, które działały na terenach do których nie docierała rozgłośnia. Radio dawało możliwość wypowiedzenia się na antenie ludziom, którzy w innych "okolicznościach przyrody" takiej szansy by nie dostali. Poszczególni redaktorzy powoli pozwalali ludziom na pokazywanie swojej doli i niedoli. Słuchając fal radia, można było usłyszeć o ciągłych aferach i szachrajstwach elit politycznych.

I tak trwało to przez lata. Radio zbierało datki, reszta z nienawiścią w oczach patrzyła się, w jaki sposób mu się to udaje.


Radio a kampania polityczna 2007

W tej kampanii Radio odebrało również bardzo dużą rolę. Po sms'owej akcji (której zaczątku zapewnie kierownictwo RM nie poznało, choć się do niej odnosiło) w której to "nawoływano" do zabierania dowodów - na falach pojawiali się coraz to nowi politycy PiS. A to był to Pan X z Kocich Łbów, albo pan Y z Psich Dołów, ale zawsze był to "polityk PiS".

To właśnie były premier (idąc tokiem rozumowania redaktorów RM) podzielił Polskie społeczeństwo, na "tych z których się śmieją" i tych "którzy ręce podnoszą na naród". A ten podział w narodzie jest dosyć znany. Podział na "my i oni" znany jest od niepamiętnych czasów. My, prawdziwi Polacy, Patrioci, a oni - żydomasońskie ścierwo opłacane przez [....] (wyliczać można by w nieskończoność)

Mobilizacja młodzieży z jednej strony i nawoływanie do udziału w wyborach - z drugiej. Co więcej. Media z Torunia nadają jako "media pożytku publicznego", co prawda o wąskim zakresie odbiorców, ale nie widze przeciwskazań, aby (jeżeli prawda ma nas wyzwalać) pojawili sie politycy LPR, PSL, UPR, PR i innych mieniących się za "nielewicowe" partii. Jednak nie, antena została zarezerwowana dla polityków PiS.

Tuska, który chciał podyskutować ze słuchaczami RM najpierw proszono o "wytłumaczenie się ze swoich dotychczasowych dokonań" a dopiero później wręczonoby mu mikrofon. Zapewne musiałby się tłumaczyć ze słowa "skrewi". Gdzie więc się podział ten redaktorski obiektywizm, to katolickie dążenie do prawdy i chrześcijańska miłość bliźniego. Czy nie zło dobrem mamy zwyciężać?

Tusk decydując się na debatę na antenie RM czy TvTrwam mógłby wpędzić siebie w polityczny niebyt. Wystarczyłoby zadać "kilka pytań od odpowiednio przygotowanych słuchaczy", które by wyprowadziły go z równowagi. Musiałby grać w grę, w której to Wy ustalacie zasady. Zamiast zmusić do publicznej połajanki na żywo jednej osoby - daliście możliwość umiejętnego odpowiedzenia sztabowi socjolgoów - "Jak nie, to nie".

 

Co do specjalistów od wizeruku - właśnie szukam pracy :) 

 

Wyszukiwarka

We have 1 guest online