Jadąc ostatnio po Polsce, podczas wyprzedzania ciężarówki marki Scania (pozdrowienia dla kierowcy) zatańczyłem swoim busem na koleinach. Od razu zostało to przez kierowcę za mną skwitowane, że "busik mu przed maską lambadę tańczy". Jak już z powrotem wjechałem w koleiny po swojej stronie nawiązała się miła rozmowa.
Otóż, doszliśmy do wspólnej konkluzji, iż winnym powstawania kolein na drogach są... cykliści (o Żydach i Masonach mowy nie było). Dlaczego?
Otóż, ciężarówka na placu manewrowym nie pozostawia za sobą żadnych kolein. Tak przynajmniej relacjonowali biorący udział w dyskusji inni użytkownicy dróg. Jednak wszyscy zgodnie stwierdzili, że podczas jazdy rowerem po różnych drogach, pozostawia on za sobą duże koleiny.
Śmieszym jest fakt, że po przerwie kolacyjnej, i udaniu się w kierunku prostopadłym do zapowiadanego kierunku jazdy mojego rowerowego rozmówcy, inny kierowca narzekał na tych "chrzanionych rowerzystów" - a o tej sprawie dowiedział się będąc w Warszawie.
"Wykręć pijakowi wentyl"
Konkluzja jest taka, że po naszych drogach jeździ zbyt dużo rowerzystów. Niestety wielu z nich jest zatankowanych do pełna, czym stanowią zagrożenie dla innych użytkowników dróg. Wiele wypadków do których dochodzi porą nocną dochodzi dlatego, że tych mniejszych, równoprawnych użytkowników dróg nie widać.
Ponieważ nasi politycy mają w zwyczaju wykonywanie głupich posunięć (ach to umiłowanie wszelkiej tolerancji), podpowiadam im, coby rozpoczęli dyskusję na temat tych mniejszych użytkowników dróg. W wielu wypadkach wykręcenie takiemu delikwentowi wentylków, włożenie ich do kieszeni (coby mnie nikt znowu nie posądzał o podżeganie do popełnienia przestępstwa) uchronić może tego człowieka przed bliskim spotkaniem ze Świętym Piotrem. I choć to nie do nas (czytaj dużych użytkowników dróg) należy dbanie o tych samobójców - my o ich istnieniu doskonale wiemy. Jednak zanim zainterweniuje policja (informowana przez tych dużych), delikwent w wielu przypadkach ląduje pod kołami innego samochodu, wzbogacając kolekcję przydrożnych krzyży.
Bo ci, za którymi ugania się policja są najmniej groźnymi użytkownikami. Kierowca TIR'a obwarowany przepisami o czasie pracy musi się do nich stosować, ponieważ 'krokodylki' nie śpią. Kierowcy ci mają większe pole widzenia, i na wiele zagrożeń reagują znacznie szybciej niż pozostali. Dalej - są oni świadomi faktu, iż prowadzą maszynkę do zabijania - bo takim czymś jest zderzenie ciągnika z jakąkolwiek osobówką. Zagrożeniem nie są również inni kierowcy zajmujący się usługowo transportem. Oni też znają swoje możliwości i możliwości samochodu, więc ponad nie nie wychodzą. Zagrożeniem są nie tylko pijani rowerzyści, ale również inni jeżdżący na podwójnym gazie, jak i ci, którzy mając CB radio zainstalowane w samochodzie bawią się na dziurawych drogach 'rajdowcóff", samochodami swoich tatusiów.
Niech wypowie się jakiś policjant, ile procentowo wypadków powodowanych jest przez kierowców TIRów, a ile przez kierowców osobówek. Również niech potraktują to procentowo, to znaczy ilość wypadków na liczbę zarejestrowanych pojazdów danego typu.
A do naszych kochanych chłopców (foto)radarowców, zarówno tych oznakowanych jak i tych nieoznakowanych: musicie się bardziej chować. Mobilna załoga CB radia czuwa, i swoim ulubionym teletubisiom życzy miłego stania w krzakach.


